Kiedy w wiadomościach pojawiają się historie o przemocy domowej – od zabójstw ze strony partnera po masowe strzelaniny z udziałem dzieci – reakcja opinii publicznej zazwyczaj przebiega według przewidywalnego schematu: wybuch szoku, cykl intensywnych relacji w mediach i ostatecznie powrót do milczenia.
Jednak dla ocalałych te nagłówki to coś więcej niż tylko wiadomości; są to czynniki fizjologiczne. Wiadomości o molestowaniu mogą objawiać się fizycznie przyspieszonym biciem serca, dusznością i niepokojem, stając się bolesnym pomostem do wypartych wspomnień z niestabilnego dzieciństwa.
Niewidzialna ofiara: wpływ na dzieci
Choć doniesienia prasowe często koncentrują się na bezpośredniej tragedii – ofierze, sprawcy i miejscu zdarzenia – często tracą z oczu długoterminowe konsekwencje dla zaangażowanych w nią dzieci.
W Stanach Zjednoczonych średnio co osiem godzin kobieta zostaje zamordowana przez ukochaną osobę. Nawet jeśli matka przeżyje takie spotkania, dzieci będące świadkami przemocy często dźwigają jej ciężar w dorosłość. Tworzy to „ukrytą” rzeczywistość, w której trauma nie jest jednorazowym wydarzeniem, ale fundamentalną zmianą w sposobie, w jaki dana osoba postrzega otaczający ją świat.
Skutki psychologiczne i fizjologiczne często obejmują:
– Przewlekły niepokój i nadmierna czujność: ciągły stan „czujności”.
– Zaburzenia snu: ciągłe koszmary senne i bezsenność.
– Rozregulowanie emocjonalne: trudności w radzeniu sobie ze złością lub silnymi emocjami.
– Wzorce zachowań: ryzyko powtórzenia cyklu przemocy w wieku dorosłym.
Nauka o przetrwaniu: kortyzol i mózg
Trauma to nie tylko stan psychiczny, ale także biologiczny. Kiedy osoba – zwłaszcza rozwijające się dziecko – jest stale narażona na stresujące środowisko, organizm wytwarza nadmierne ilości kortyzolu, głównego hormonu stresu.
Kiedy poziom kortyzolu pozostaje chronicznie podwyższony, skutki są głębokie. Może to zasadniczo zmienić rozwój mózgu, szczególnie wpływając na:
1. Zatrzymanie pamięci
2. Regulacja emocjonalna
3. Umiejętność radzenia sobie ze stresem
U wielu osób, które przeżyły, objawia się to zespołem stresu pourazowego (PTSD), stanem, w którym dana osoba w dalszym ciągu doświadcza traumatycznego wydarzenia tak, jakby miało ono miejsce właśnie teraz, często dlatego, że układ nerwowy organizmu został „przeprogramowany” tak, aby mógł przetrwać.
Mit, że trzeba „przeboleć”
Społeczeństwo często oferuje uproszczone rozwiązania skomplikowanych obrażeń. Osoby, które przeżyły, często spotykają się z radami, począwszy od wskazówek religijnych po lekceważące sugestie, aby „po prostu o tym zapomnieć i żyć dalej”.
Istnieje zasadnicza różnica pomiędzy uzdrowieniem a pójściem dalej :
– Kontynuacja oznacza, że traumę można odrzucić lub zapomnieć.
– Living With It uznaje, że chociaż trauma mogła trwale zmienić układ neurologiczny lub emocjonalny danej osoby, osoba ta może nadal żyć.
Oczekiwanie, że dana osoba musi „przeboleć” traumę, ignoruje fakt, że ciało często przetwarza zdarzenia znacznie wolniej, niż chciałby tego umysł. Dla wielu celem nie jest powrót do stanu sprzed kontuzji (co może już nie być możliwe), ale znalezienie sposobu na sensowne życie nawet w stanie „niewygojonym”.
„Nauczyć się żyć z rzeczywistością tego, co się wydarzyło, a „pogodzić się z tym” to nie to samo”.
Wniosek
Prawdziwe koszty przemocy domowej wykraczają daleko poza miejsce zbrodni; objawia się to w rozwoju biologicznym i psychicznym dzieci na długie lata. Zrozumienie, że osoby, które przeżyły, mogą nigdy w pełni „nie odzyskać sił” po swoich doświadczeniach, ma kluczowe znaczenie dla zapewnienia im prawdziwego wsparcia i współczucia, których potrzebują, aby poruszać się po świecie, który kiedyś wydawał się niebezpieczny.
