Dlaczego pokolenie Z dezorientuje rodziców: prawdziwe znaczenie „etapu komunikacji” i „relacji sytuacyjnych”

0
8

“Tak, widzieliśmy się przez miesiąc. Nie, nie spotykamy się.”

Właśnie powiedziałem to matce mojego najlepszego przyjaciela. Jej twarz zamarła.

To jest zrozumiałe. Nawiguje korzystając z innej mapy.

Dla jej pokolenia „randkowanie” to pierwszy krok. Linia startowa. Dla pokolenia Z jest to linia mety. Odwrócili chronologię. To nie jest tylko kwestia semantyki. Jest to strukturalna zmiana w sposobie, w jaki młodzi ludzie tworzą więzi emocjonalne.

Jeśli jesteś rodzicem lub starszym krewnym, słownictwo uległo zmianie. Definicje uległy zmianie. Poniżej analiza sytuacji. Brak wody. To tylko esencja tego, co dzieje się w czołówce współczesnego romansu.

Co oznacza „etap rozmowy”?

Tutaj wszystko się zaczyna. Większość pokolenia Z nie zaczyna od zaproszenia na kolację. Zaczynają od „komunikacji”.

Wyobraź sobie współczesną wersję wyrażenia „randkowanie z kimś”, ale ściśle cyfrową. To etap poznawania się online.

Najlepiej wyjaśnia to Clive, 17-latek:

„[Na etapie komunikacji] należy także udowodnić wzajemne przyciąganie… Istnieje możliwość, że przerodzi się to w randkowanie.”

To nie jest obowiązek. To jest test uczuć. Ale ten etap ma teraz nową nazwę. Możesz uznać, że „randkujecie”, ponieważ piszecie do siebie SMS-y przez cały dzień. Tak naprawdę jesteś na etapie komunikacji.

Definicja „sytuacji”

Jest to termin będący połączeniem słów „relacja” i „sytuacja”.

Na moim uniwersytecie „związek sytuacyjny” oznaczał osobę, z którą regularnie uprawiałeś seks. Brak tytułów. Żadnych skrótów. Po prostu powtarzająca się bliskość fizyczna.

To związek ukryty przed wścibskimi oczami.

Rzecz w tym, że nie ma jasnych obowiązków.

Uczestnicy takich związków mogą swobodnie umawiać się z innymi. Nie ma obowiązku wierności. Jeden ze wspólników nie ma obowiązku zachowania wyłączności.

Dla wielu nastolatków nie jest to relaksujące. To powoduje turbulencje. Takie beztroskie formaty powodują niepokój, a nie wolność. Brak struktury sprawia, że ​​trudno się z nich wydostać. Dlatego wielu żąda teraz spokojniejszych („chalant” – od chill + spokojny) głośników, co brzmi sprzecznie. I rzeczywiście tak jest.

Czym „wyłączność” różni się od randkowania?

Słowo „wyłączny” sygnalizuje zaangażowanie, ale nie pełne zaangażowanie.

Wyłączni partnerzy zazwyczaj nie „randkują” w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. Termin ten jest symbolem zastępczym. Rekompensuje brak prawdziwego statusu.

Różni się to jednak od „relacji sytuacyjnych”.

Ekskluzywność oznacza lojalność. Nie uprawiasz seksu z innymi. To jest granica.

To rozróżnienie jest ważne. Finalistka Love Island, Keida, przekonała się o tym na własnej skórze. Z dumą ogłosiła, że ​​ona i jej partner są na wyłączność.

Media społecznościowe i jej współpracownicy z serialu zareagowali negatywnie.

Miała na myśli krok w stronę statusu chłopaka/dziewczyny. Postrzegali to jako pułapkę.

Wątpili w prawdziwą wagę tego słowa. Zamiast wsparcia zapytali, czy została wepchnięta w „relację sytuacyjną”. Jej partnerzy chcieli minimalnego zaangażowania. Chciała statusu. Desynchronizacja spowodowała zamieszanie.

Jest to częsty dylemat pokolenia Z. Więcej terminów. Więcej nieporozumień.

Kiedy zaczynają się prawdziwe „randki”?

Dla pokolenia Z „randki” oznaczają poważny związek.

Używasz skrótów. Chłopiec. Młoda kobieta. To oficjalne.

Dla starszych pokoleń „randkowanie” oznaczało po prostu wyjście na spotkanie z ludźmi. Z jedną osobą? Z kilkoma? Nie oznaczało to statusu. Oznaczało to po prostu sam proces zalotów.

Słowo się nie zmieniło. Jego stanowisko uległo zmianie.

Randki są teraz rzadkością. Zwłaszcza na początkowym etapie.

Kolacje i kawa są później. Przychodzą po etapie komunikacji. Przychodzą po rozmowie o zobowiązaniach.

Kiedy więc nastolatek mówi, że „randkuje”, nie chodzi tylko o pizzę. Jest w poważnym, zaangażowanym związku. Jeśli nadal „mówią”? Jeszcze się nie spotykają.

Czy to zamieszanie jest konieczne?

Musisz być zdezorientowany. Nie jesteś sam w swoich uczuciach.

Bycie nastolatkiem jest teraz trudne. Rozmawiałem ze znajomymi, którzy są wyczerpani połowicznym zaangażowaniem. Chcą więcej. Ale nie mogą tego żądać.

Proces ten został znormalizowany. Jest osadzona w świadomości.

Gary, 17-letni członek rady młodzieżowej, ujął to bez ogródek:

„Myślę, że nie powinnaś mieć [partnera]… Myślę, że to trudny czas, aby być singlem.”

Czekaj, miał na myśli „lojalność”, a nie „samotność”. Ale znaczenie pozostaje takie samo. Randki wydają się obecnie niepraktyczne.

Terminy te istnieją, ponieważ nie ma innych opcji.

Nastolatki są uwięzione. Należą do pokolenia mającego obsesję na punkcie etykiet na wszystko. Ale etykiety nie odpowiadają działaniom. Działania nie spełniają oczekiwań.

Dodaliśmy słowa opisujące chaos. Nie rozwiązaliśmy chaosu.

Więc tak. To mylące. I prawdopodobnie tak pozostanie.