Przez dziesięciolecia Hollywood uważało młodzież za „świętego Graala” – wysoce lukratywny, ale wysoce kapryśny rynek. Od grup fokusowych LA Times z początku XXI wieku po czasy współczesne, studia nieustannie starają się wypełnić lukę między tym, czego ich zdaniem chcą nastolatki, a tym, czego faktycznie konsumują młodzi ludzie.
Nowe badania przeprowadzone przez Centrum Naukowców i Narratorów UCLA sugerują, że ta luka nie dotyczy tylko fabuły czy gatunku; chodzi o głębię i szczerość reprezentacji.
Finansowa wartość włączenia
Badanie zatytułowane Real Knows Real: Teens’ Views of Authentic Inclusion in Film Franchises wykazało przekonujący związek między reprezentacją społeczną a sukcesem komercyjnym. Po przeanalizowaniu grupy ponad 20 000 nastolatków w wieku od 13 do 24 lat badacze odkryli bezpośrednią korelację między różnorodnością a zyskiem:
– 175 milionów dolarów: za każdy punkt wzrostu ocen wyrażających, jak bardzo nastolatki cenią reprezentację kobiet, osób kolorowych lub osób LGBT+ w ramach franczyzy, wpływy ze sprzedaży biletów franczyzy wzrosły średnio o 175,5 miliona dolarów.
Odkrycia te wskazują, że włączenie społeczne nie jest już po prostu imperatywem społecznym ani moralnym polem wyboru; jest to podstawowy czynnik generujący globalne przychody ze sprzedaży biletów.
„Luka w autentyczności”
Badanie ujawnia jednak istotny niuans: reprezentacja nie oznacza inkluzywności. Choć nastolatki chcą oglądać na ekranie różnorodne twarze, coraz bardziej zniechęca ich „symbolizm” – praktyka włączania postaci z mniejszości jedynie po to, by zaspokoić wymagania różnorodności, bez nadawania im głębi.
Obecny trend w Hollywood często skutkuje tworzeniem postaci, które wydają się „sterylne” lub „płaskie”. Z badania wynika, że młodzi widzowie uważają takie obrazy za nierealistyczne.
„Bohaterowie, którzy mają nas „reprezentować”, okazują się płaskimi, dopracowanymi wersjami naszych społeczności, podczas gdy w rzeczywistości nikt nie jest aż tak doskonały! W różnorodności chodzi o autentyczność i prawdę. A prawda może czasami być niewygodna i zagmatwana. Pokaż nam tę rzeczywistość!
— 19-letnia uczestniczka badania
Trzy „fatalne błędy” reprezentacji
W badaniu wskazano trzy konkretne pułapki, które mogą zniechęcić młodych widzów i pogrzebać popularność filmu wśród nastolatków:
- Brak tożsamości kulturowej: Nieuwzględnienie konkretnych niuansów kulturowych, które czynią daną społeczność wyjątkową.
- Role drugoplanowe: Włączanie różnorodnych postaci tylko na peryferie, zamiast przydzielania im centralnych, znaczących ról.
- Nierealne postacie: Tworzenie różnorodnych postaci, którym brakuje głębi, złożoności lub ludzkich słabości, przez co wyglądają bardziej jak karykatury niż ludzie.
W stronę sensownego opowiadania historii
Aby utrzymać zainteresowanie tego pokolenia, badanie sugeruje zmianę punktu ciężkości. Zamiast po prostu dodawać do obsady różnorodnych aktorów, twórcy filmu powinni priorytetowo potraktować relacje między tymi postaciami.
Koncentrując się na tym, jak różne tożsamości wchodzą w interakcje, walczą i łączą się ze sobą, studia mogą odejść od zwykłego wypełniania limitów i przejść do opowiadania historii, która wydaje się żywa i prawdziwa. Dla pokolenia Z prawdziwa różnorodność polega na „niedoskonałości” ludzkiego doświadczenia, a nie na doskonałości stereotypu.
Wniosek: Aby zapewnić długoterminową lojalność i ogromne zyski ze sprzedaży biletów, Hollywood musi wyjść poza powierzchowną różnorodność i przyjąć złożone, wadliwe i autentyczne kulturowo historie, które odzwierciedlają rzeczywistość swoich widzów.

































